Licznik odwiedzin

16971203
Od 2011 roku
16971203

Maria Elżbieta Caspar urodziła się 7 lipca 1918 r. w Berschweiler, w diecezji Trier w Niemczech. Nazywano ją Liesel, co jest krótką formą imienia Elżbieta. Potem w Peru nazywana była Isabel – tak brzmiało jej imię po hiszpańsku.

Do roku 1930 uczęszczała do lokalnej Szkoły Podstawowej, a następnie, przez cztery lata, do Gimnazjum w Saarlouis. Liesel dorastała w głęboko religijnej rodzinie. Jej siostra była także Pallotynką Misjonarką w Prowincji Angielskiej. Jej Ojciec, uczciwy i lojalny  katolik i dyrektor szkoły, w czasach nazizmu wiele wycierpiał.

Liesel od lat młodzieńczych pociągało życie misjonarki. W 1934 r. rozpoczęła naukę w Szkole Misyjnej Sióstr Pallotyek w Limburgu i wkrótce została posłana do Zakonnej Szkoły Średniej w Rochdale w Anglii. Londyński egzamin maturalny zdała w 1938 r. i 20 października tego samego roku rozpoczęła postulat w Limburgu w Niemczech. 16 sierpnia 1939 r. została nowicjuszką. Pierwsze śluby złożyła 17 sierpnia 1941 r., a wieczyste 15 sierpnia 1947 r.

Jak wiele innych młodych profesek w tym czasie, musiała pomagać w pielęgnowaniu chorych w szpitalu utworzonym w domu misyjnym Księży Pallotynów w Limburgu. Tutaj uzyskała w 1945 r. dyplom pielęgniarski. Po zamknięciu szpitala w 1947 r. s. Liesel pomagała w biurze w domu macierzystym Sióstr Marienborn, dopóki nie dołączyła do personelu Domu Dziecka w Facit w Anglii, prowadzonego przez Siostry. Gdy w 1952 r. personel i dzieci przenieśli się do Pallotti Hall, siostra także została tam przeniesiona. W 1956 r. s. Liesel powróciła do Limburga i wkrótce potem została posłana na misje do Brytyjskiego Hondurasu, obecnie Belize. Jej zdrowie pogorszyło się w tym czasie i w 1963 r. musiała wrócić do Limburga. Kilka lat później znowu pojechała do Anglii.

W czasie pobytu w Anglii s. Liesel umiała i chciała zająć się rozmaitymi posługami. Księża Pallotyni wspominają ją z sympatią, gdyż pomagała w ich Gimnazjum w  Thurles w Irlandii i w Domu Prowincjalnym w Golders Green w Londynie. Była także jedną z tych pionierek, które pomogły doprowadzić do stanu używalności Centrum Pastoralne Westminster w londyńskim Colney.

Do najszczęśliwszych okresów życia s. Liesel należał czas posługi na misjach w Peru. W 1977 r. chętnie zgodziła się pomóc Zespołowi Misyjnemu Diecezji Leeds. Jedna z sióstr Miłosierdzia, które tam pracowały, zachorowała i s. Liesel pojechała zastąpić ją „tymczasowo” w grudniu 1977 r. 23 grudnia przybyła do Huambo w Diecezji Chachapoyas w rejonie  Amazonii.

Na początku pracowała w odległej, ubogiej okolicy w Andach. Pisze o tej wiosce: „Mogłaby to być replika Nazaretu czy Betlejem z jej domami i dziećmi, osiołkami i końmi, z nierównymi ulicami i urągającymi higienie warunkami”. O swoim pierwszym Bożym Narodzeniu w Peru pisała: „Boże Narodzenie jest wszędzie, także w Huambo. Dzisiaj będę je przeżywać całkiem inaczej. On stał się ubogim dla ubogich i żył z ubogimi. Jest to tutaj bardzo klarowne. Jest dla mnie szczęściem,  że dzielę z Nim nieco tego ubóstwa, po to, żeby pomóc tym ludziom odnaleźć w Nim szczęście. Wszyscy oni są jakoś katolikami lecz pełnymi ignorancji i przesądów, bezradnymi i żyjącymi bez nadziei, gdyż nie wierzą w to, że z Bożą pomocą i własnym wysiłkiem można wiele rzeczy zmienić na lepsze.  Są jednak życzliwi, otwarci i serdeczni i przyjęli mnie jak cud. Obym ich nie rozczarowała."  W Huambo siostra miała bardzo dużo pracy. Często trzeba było jechać na ośle lub konno, aby dotrzeć do odległych miejsc gdzie chorzy i samotni czekali na Komunię św., dzieci na chrzest a biedni na ulżenie ich doli. Od początku siostra była zaangażowana w katechezę i formację katechistów. Po kilku latach przeniosła się do miasta Chachapoyas, siedziby biskupstwa.

Kiedy w 1987 r. zespół się rozpadł, s. Liesel i ks. Gerry Hanlon z Zespołu Misyjnego Diecezji Leeds przenieśli się do katedralnego miasta Wikariatu Apostolskiego Iquitos. Tu s. Liesel opiekowała się przejeżdżającymi misjonarzami, nadal katechizowała, przygotowywała liturgie, była kierownikiem duchowym Legionu Maryi, a przede wszystkim pochłonęła  ją praca z dziećmi ulicy i narkomanami. Niedługo przed śmiercią zaczęła prosić o pieniądze na projekt łowienia ryb, który miał umożliwić wielu ojcom utrzymanie swych rodzin. Bóg jeden wie, jak siostra trudziła się, aby pomóc biednym z miasta.

W listopadzie 1996 r. s. Liesel zapadła na poważną chorobę płuc, którą zaostrzył jeszcze zator tętnicy płucnej. Doszła jednak do siebie, choć co jakiś czas potrzebowała kontroli medycznej. W styczniu 1998 r. napisała: „Czuję się dobrze, jestem silna, raz na tydzień mam wolne na wyjazd na wieś i odpoczywam. W tym samym liście napisała: „Następnym wielkim wydarzeniem będzie Kapituła Generalna rozpoczynająca się w marcu”. Pilnie śledziła wydarzenia w swojej Prowincji i Zgromadzeniu.

Niespodziewanie dla Sióstr Zgromadzenia zmarła 14 kwietnia 1998 r. w Iquitos, gdzie została pochowana.

Ks. Gerry Hanlon, na którego zaproszenie s. Liesel pojechała do Peru i z którym przepracowała tam większość czasu, tak wspomina ją po prawie siedemnastu latach:

S. Liesel przyjechała do Huambo, naszej bardzo odległej wioski, siedząc na  odkrytej ciężarówce w Wigilię Bożego Narodzenia 1977 r.

Gdy skierowano mnie do Chachapoyas pojechała za mną i została diecezjalnym kwestorem, upewniając się, że księża i siostry, którzy przyjechali ze swych odległych parafii, dostali dość pieniędzy, aby przeżyć.

Potem, gdy przeniosłem się do Iquitos w dżungli, pojechała tam za mną. Mieszkaliśmy w domu misyjnym i odmawialiśmy razem modlitwy poranne przed śniadaniem, specjalnie przez siostrę przygotowanym. Zaangażowany byłem w szkolnictwie a Siostra chodziła na spotkania Legionu Maryi i nadzorowała wszystkie Msze w katedrze. Kupowała również żywność, którą co niedzielę zabierała na wieś do domu rehabilitacji uzależnionych od narkotyków.

Nie muszę dodawać, że ogromnie się cieszyłem z Siostry towarzystwa i że była dla mnie nadzwyczaj miła.

Na jej pogrzebie zjawiło się tysiące ludzi, a najbardziej wzruszające było to, że jej trumnę nieśli byli narkomani. Komentowali to w słowach: „Była dla nas wszystkich matką”.

 

Źródła:

Nekrolg napisany przez s.Christine Bohr  SAC

E-mail ks. Gerry Hanlona do s. Adelheid Scheloske SAC z 16 stycznia 2015 r.

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)