Licznik odwiedzin

17448862
Od 2011 roku
17448862

Patrzyłem na zdjęcie Franciszka z aktówką. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to tradycyjne odniesienie do innych: "Boże, jak fajnie by było by nasi biskupi, przełożeni i politycy tacy byli". A Bóg mi powiedział: "ale Ja nie to chciałem ci pokazać".

Niczego twórczego nie ma w moim życiu, jeśli nie jest ono złączone z Jezusem. Dla mnie nie jest to już tylko religijną koniecznością. Gdy nie ma we mnie Jezusa, gdy nie ma świadomości Jego Obecności - umieram. Moje życie staje się jałowe, przechodzi w tryb "przetrwanie". Nawrócenie jest uświadomieniem sobie, że ja rozpaczliwie potrzebuje Jezusa do życia, jak mój organizm tlenu. To nie jest przenośnia, to jest rzeczywistość, każda minuta, chwila bez Niego, jest obumieraniem.

Jaki jest tego cel? Jeden i prosty. Pragnienie życia takiego, jakie On prowadził. Życia niesamowitego, takiego, które by mnie cieszyło, nie przez ilość nowych "zabawek" czy bodźców zewnętrznych, ale przez świadomość tego, że należę do Niego, że jestem Jego częścią. Czasem sobie myślę, że śmierć - w moim wypadku - będzie momentem, w którym połączenia (trzymając się języka tego fragmentu) mojego szczepu z Krzewem będą najbardziej drożne. I wcale nie na zasadzie mojej gotowości, ale umrę dlatego, że ilość i intensywność Jego Krwi we mnie będzie już tak mocna, że moje ciało tego nie wytrzyma.

Nie chcę by moje chrześcijaństwo polegało na ‘staraniu się’. Pragnę i próbuję tak żyć, by moje chrześcijaństwo było zachłannym czerpaniem z Krzewu. To, co mówi Paweł: "teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus". To nic, że "nadal prowadzę życie w ciele, ale jest to życie wiary".

Że to naiwne i takie nierealne? Nie obchodzi mnie ta opinia. Ja wiem, że to działa, nie tylko dlatego, że On obiecał, ale dlatego że WIEM i DOŚWIADCZYŁEM, że bez Niego naprawdę jestem krzaczkiem, który się pali.

Patrzyłem na zdjęcie Franciszka z aktówką. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to tradycyjne odniesienie do innych: "Boże, jak fajnie by było by nasi biskupi, przełożeni i politycy tacy byli". A Bóg mi powiedział: "ale Ja nie to chciałem ci pokazać". Zrozumiałem, że tu nie chodzi o ‘wzorzec postępowania’. Tu idzie o radość tego Papieża, która wypływa właśnie z tego, że jest wszczepiony w Chrystusa. Nie chodzi o to w moim życiu by przynosić owoce, aby innych nawracać, dawać im "piękny wzór chrześcijańskiego życia" (aj, ta kościelna nowomowa), ale by tak Nim żyć, by być pełnym obrazu Ojca. A to tak niesamowicie pociąga.

Teczka jest tylko obrazem tego, co może być w człowieku wszczepionym w Jezusa. We wczorajszym dniu miliony ludzi niosło swoją teczkę, a tylko ta jedna zrobiła furorę. Kiedy jesteś człowiekiem prowadzącym życie człowieka wiary, wszczepionym w Krzew, wtedy nawet twoja teczka zachwyci innych. Wszystko może ich zachwycić, bo to będzie znak Jego obecności.

Tekst pochodzi z bloga o. Grzegorza Kramera SJ

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)