Licznik odwiedzin

16867735
Od 2011 roku
16867735

Mk 1, 21-28

Gdy Jezus po raz pierwszy zabrał głos w synagodze w Kafarnaum, ludzie zareagowali bardzo dramatycznie: „Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego…” Jezus tak mówi o Bogu, że ludzi to szokuje. Nikogo nie pozostawia obojętnym. Jego słowa prowokują również duchy nieczyste, które wychodzą wówczas z ukrycia. Gdy Jezus mówi, człowiek odkrywa prawdę o sobie. Staje w prawdzie.

Jest to proces tak głęboki, że porusza ukryte w jego duszy demony. Wszystkie te demoniczne obrazy Boga, w których sidła był schwytany, nie wytrzymują próby w świetle słowa Bożego. Ujawnia się wtedy, że często próbujemy tworzyć obraz Boga na naszą miarę i – co więcej – jesteśmy przekonani, że jest On taki, jak nasze o Nim wyobrażenie. Gdy Jezus mówi, ukrywanie się człowieka za fałszywą wizją Boga przestaje być możliwe. Na światło dzienne wychodzi nasz błędny sposób widzenia.

Nieczysty duch, który zdążył się w nas zadomowić, jest niepokojony, daje o sobie znać.  Zniekształca nasz obraz Boga i zaciemnia obraz nas samych. Nie widzimy wówczas, jacy jesteśmy naprawdę, lecz w proporcjach skrzywionych przez stłumione pragnienia i popędy. Gdy Jezus mówi, musimy zdjąć te fałszywe okulary. Bronimy się jednak przeciw temu, gdyż w tej nowej sytuacji czujemy się niepewnie.

Demony to – mówiąc dzisiejszym językiem – przymusy, wszelkiego autoramentu idee fixe, kompleksy, blokady emocjonalne, niezdolność jasnego widzenia rzeczy, rozdwojenie osobowości. Gdy Jezus w Kafarnaum mówił o Bogu, nie moralizował, nie groził ani nie ranił nikogo swym słowem. Lecz widocznie był tam ktoś, kto wykorzystywał Boga jako rodzaj systemu bezpieczeństwa. Chodził do synagogi, by odciąć się od ludzi bezbożnych i postawić się ponad nimi. W ten sposób wykorzystywał Boga do własnych celów. Słowa Jezusa decydują o tym, czy człowiek polega na Bogu, czy też ściąga Boga do swego poziomu, dla własnych potrzeb.

Jezus reaguje na krzyk demona nie wdając się w dyskusję, lecz rozkazując mu: „Milcz i wyjdź z niego!” Wobec demonów nie jest miłosierny. Wyrzuca je precz. Uwalnia mężczyznę od ducha ciemności, który trzymał go w niewoli. Ludzie są zdumieni: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne”. A jednak uczeni w Piśmie zwracają się przeciwko tej nauce. Zarzucają Jezusowi: „Ma Belzebuba za ojca i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”. Była to najbardziej wyrafinowana forma obrony przed niepewnością, jaką wywołał w nich Jezus. Przenoszono na Niego własne demony i uważano za opanowanego przez złe duchy. Mówiąc językiem współczesnej psychologii – Jezus wyciąga demony z kryjówki podświadomości.

Grażyna Sudoł

 

 

 

 

 

 

 

 

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)