Licznik odwiedzin

16949015
Od 2011 roku
16949015

 

St. Vincent Pallotti, Laurel; photo by Sr. Izabela Swierad, SAC

 

SZPITAL ŚW. WINCENTEGO PALLOTTIEGO

MORGANTOWN, WV

 

Historia Szpitala w Morgantown


Pierwszy szpital usytuowany w tej części na Willey Street został otwarty około 1900 roku i był znany jako Szpital Miejski. W późniejszym czasie wykupił go dr Edgar Frank Heiskell i przemianował na Heiskell Memorial, na cześć swojej matki, Winifred Powell Heiskell.
Dr Heiskell urodził się 30 grudnia 1890 r. w Tucker Co, WV, zmarł 8 października 1962, w szpitalu Wincentego Pallottiego, w wyniku pożaru w domu. Pożar spowodował on sam, zasypiając z zapalonym papierosem w łóżku. Na krótko przed śmiercią został ochrzczony w szpitalu.

Szpital św. Wincentego Pallottiego w Morgantown

W 1950 roku dr Heiskell sprzedał szpital siostrom pallotynkom. Szpital został przemianowany na Vincent Pallotti Hospital. W 1972 roku siostry odsprzedały szpital Monongalia General Hospital, kończąc ostatecznie swoją działalność w 1977 roku. Monongalia general mieści się w Evansdale, na przedmieściach Morgantown; przyjęła logo, na którym dwa krzyże, zbiegając się tworzą M na szczycie. Symbolizuje to połączenie dwóch instutucji: Wincentego Pallottiego oraz General Hospital. Coś z ducha sióstr przetrwało poprzez symbolikę krzyży, i przede wszystkim we wspomnieniach mieszkańców Morgantown.

Monongalia General Hospital dzisiaj


Budynek, który niegdyś był szpitalem Wincentego Pallottiego, przekształcono w kompleks apartamentów. Piękny letni dom z grotą zniknął na zawsze. Miejsce to zostało pokryte betonem, stając się parkingiem dla mieszkańców apartamentów.

 

Historia sióstr pallotynek w Morgantown

S. Amalia Bauer oraz delegacja sióstr pojechały z Huntington dla zorientowania się co do Heiskell Memorial Hospital, do czego naklonił siostry ks. Eugene Jacobs. Wróciły do domu pełne entuzjazmu wobec perspektywy nowego apostolstwa.

2 stycznia 1950 r. ss. Pia Polke, Germana (Germain) Kroetz i Sixta Ruether przybyły do Morgantown, aby przekształcić chylący się ku upadkowi obiekt w nowoczesny szpital Wincentego Pallottiego. Towarzyszyły im ss. Amalia i Madleine Lopez.

Zjazd w dół do Morgantown

Cała przeprowadzka sióstr pionierek trwała 48 godzin, i pewnie na początku trudno im było złapać oddech w dużo wyżej położonym niż Huntington Morgantown. Huntington leży na wysokości 570 stóp (173,7 m), i samo miasto ciągnące się wzdłuż rzeki Ohio, jest stosunkowo płaskie. Podczas gdy Morgantown ma wysokość 960 stóp (292,6 m) i wzniesione jest na bardzo stromych wzgórzach, pośród których wije się rzeka Monongahelia.

Heiskell Memorial Hospital był nazywany "norą" przez mieszkańców Morgantown, ale gdy siostry przyjechały, szesnastu chorych nadal tam przebywało. Miejsce raziło brudem i zniszczeniem; konieczne było malowanie, meble były zużyte i przestarzałe - praktycznie żadnego wyposażenia. Pacjenci musieli przynosić nawet własne poduszki.

Wiele osób włączyło się do pomocy siostrom. Profesor uniwersytetu przychodził wieczorami i robił tapicerkę, ochotniczki szykowały nowe firany, a Rycerze Kolumba naprawiali meble. Siostry Urszulanki ze szkoły św. Franciszka również okazały się pomocne na wiele sposobów.

W przeciągu roku czas szpital wypełniony był po brzegi. Siostry początkowo mieszkały na terenie szpitala, z czasem zaczęły oglądać się za własnym mieszkaniem. Kupiły w okolicy dom na klasztor. W połowie 1960 roku mieszkały w czterech różnych domach w pobliżu szpitala.

Początkowo szpital miał własną szkołę dla pielęgniarek. Przeniesiono ją jednak do St. Mary's School of Nursing w Huntington (szkoła pielęgniarska przy szpitalu).
Trudności były niezliczone, ale czasem problemy okazywały się humorystyczne, gdy je już rozwiązano. Np. pewien dietetyk był przekonany, że siostry nie mogą jeść mięsa, w związku z czym w kółko serwował im wiejski ser i jaja. Było dużo śmiechu, gdy wyszło to na jaw.

S. Germaine wspomina, że Morgantown było bardzo biedne na początku. Pewnego wieczoru siostra znalazła garnek fasoli na piecu. Była tak głodna, że zjadła prawie wszystko. "Nie wiem, co inni jedli!"

W holu szpitala stała duża figura Matki Bożej Łaskawej, ufundowana przez ks. Jacobs'a, zawsze pięknie udekorowana. Na ścianie widniał napis złotymi literami: "Ciało BYWA zdrowe, dusza natomiast - zawsze JEST uleczalna."
Na zewnątrz szpitala stały pełnowymiarowe rzeźby ze sceną fatimską. Zostały one częściowo sfinansowane z dotacji, ale największe ofiary dołożyły siostry. Brały dodatkowe dyżury za pielęgniarki, które były na zwolnieniu. W ten sposób zarobione dodatkowe pieniądze przeznaczały na zakup rzeźb. (Rzeźby te są teraz w Buckhannon)

Kaplica Matki Bożej Łaskawej na drugim piętrze okazała się najgłośniejszym miejscem na świecie! Okna wychodziły na autostradę, która była jedyną drogą dla samochodów ciężarowych transportujących węgiel. Cały dzień wywrotki jeździły w górę i w dół drogi, stale emitując nieznośny hałas.

Hałas bez końca

Biedny ks. Leo Cresico, OFM, wieloletni oddany kapelan szpitala, podczas nabożeństw próbował przebić się przez hałas ciężarówek, ale nie miał szans z dudnieniem dochodzącym zza zamkniętych okien kaplicy!

W 1950 roku, niespotykane dotąd burze śnieżne zaatakowały Morgantown. W niektórych miejscach śnieg sięgał drugiego piętra budynków. Jednego dnia mająca rodzić niewiasta  została przywieziona do szpitala na kawałku brezentu rozpostartego pomiędzy dwa konie. Dziecko szczęśliwie urodziło się w szpitalu Wincentego Pallottiego, a matka i noworodek nie ponieśli żadnego uszczerbku z powodu szczególnego środka transportu!

Burza śnieżna w okolicy Morgantown

Oprócz pracy w szpitalu, w niedzielne poranki ss. Pia i Avellina Hick jeździły 15 mil do Bretz, w pobliżu Masontown, WV, by uczyć katechizmu. Była burmistrz Masontown, która obecnie ma 90 lat, wspominała ostatnio, że s. Avellina czyła ją grać na organach.



1. Bretz - osada węglowa         2. 1974 r. widok na teren koksowniczy

Siostry ciężko pracowały w rejonie Morgantown, tworząc znakomitą reputację szpitala. Zwyciężała atmosfera życzliwości, co przyczyniało się do wyzwalania w mieście odruchów dobrej woli. Uprzedzenia religijnych było bardzo żywe i rozbudzone w tym terenie, ponieważ w tym momencie historii, kościoły różnych wyznań nie współpracowały ze sobą, a raczej pracowały przeciwko innym wyznaniom. Ks. Peter Flynn nie bał się dołączać do męskich spotkań przy piwie, przypominając swoim owieczkom ich obowiązki religijne. Zrobił bardzo wiele, by rozwiać uprzedzenia, gdyż nie unikał spotkań z wieloma ludźmi różnych wyznań.

Różne miejsca dla apostolstwa...

W miarę upływu lat szpital wymagał poważnego unowocześnienia i zmian. Siostry nie były wstanie obsadzić nowego szpitala swoim personelem. 1 marca 1972 roku przekazano instytucję Monongalia County, i siostry opuściły Morgantown.

_____________________________________

Wspomnienie
s. Pia Polke: 1897-1973
( S. Phyllis Carpenter SAC)


Na szczycie stromego wzgórza na cmentarzu East Oak Grove położonego na południu Morgantown, stoi okazały pomnik ku czci Mary Louise Rosati, RN, która kiedyś była  pielęgniarką w szpitalu św. Wincentego Pallottiego. Jedno z czterech zdjęć na kamiennej tablicy pokazuje panią w uniformie pielęgniarskim z s. Pią, która był administratorem szpitala przez szereg lat. Ze wzgórza rozciąga się widok na dawniejsze dzielnice  Morgantown, w tym mój stary rodzinny domu na River Road. To miejsce wydaje się najlepsze dla zdjęcia s. Pii, gdyż w tej okolicy była ona szczególnie kochaną przez ludzi osobą.

Pomnik ku czci Mary Louise Rosati

Widok ze wzgórza na Morgantown

Miała w sobie tyle wolności, twórczej energii, zdecydowania. Postanowiła więc na początku  kwietnia, przed poświęceniem figury w grocie, posadzić tam kwiatki. Pełzałyśmy obie wokół klombu cały ranek, sadząc bratki i inne wiosenne kwiaty. Następnego dnia spadł mokry śnieg, mimo to, gdy biskup święcił figury, kwiatki wyglądały spod białego pokrycia!

Mary Louise Rosati i Sr. Pia Polke, SAC


Siostra Pia miał głos jak srebrny dzwoneczek, dopóki rak nie dokonał spustoszenia. Niemal słyszałem jej śmiech na wietrze, jak stałem na szczycie tego wzgórza! Nazywała mnie swoją małą protegowaną. Byliśmy przyjaciółmi przez całe życie. bardzo mnie wspierała i pomagała w rozeznaniu powołania zakonnego. Mimo że czas i miejsca pobytu nas rozdzieliły, nasza przyjaźń pogłębiła się z upływem czasu.
Zmarła podczas pobytu w Niemczech. Jest pochowana na cmentarzu klasztoru w Marienborn. Godzi się, by jej zdjęcie przetrwało na szczycie wzgórza w Morgantown!

Widok z Cooper Rock w pobliżu Morgantown. Coraz wyżej i wyżej...

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)